Powyższa animacja w sposób bardzo uproszczony przedstawia, co dzieje się w ludzkim ciele, gdy jego dieta oparta jest o mięso, nabiał i wysoko przetworzoną żywność pełną konserwantów, cukru i pozostałości chemii nadużywanej w rolnictwie (nawozów, pestycydów i herbicydów). Taka dieta to zabójstwo dla korzystnej, czyli różnorodnej i zbalansowanej mikrobioty jelitowej.
Jesteś tym co jesz
Wszystkie komórki naszego organizmu poza neuronami podlegają nieustannej wymianie. Zależnie od organu, jaki współtworzy dana komórka, czas jej życia waha się od kilku dni w przypadku komórek wyściełających żołądek i jelita do 10 lat w przypadku kości. Stare komórki obumierają i zastępowane są nowymi, które nasze ciało buduje ze składników dostarczanych w jedzeniu. Dosłownie więc to co jemy staje się naszym ciałem. Ty wybierasz czy Twoje ciało tworzysz z martwych ciał udręczonych zwierząt czy roślin… Ty decydujesz czy Twoje ciało jest ogrodem czy trumną dla zwierząt.
Niewidzialny narząd
Bakterie, grzyby i wiele innych drobnoustrojów są nieodłącznym „elementem” nas. Żyją na nas i w nas – w symbiozie, tak długo, jak o siebie dbamy i żyjemy w równowadze psychofizycznej. W jelitach przeciętnego człowieka żyje od 1 do 2 kg mikroorganizmów, głównie bakterii. Ich działalność jest nieoceniona, właściwie dzięki nim żyjemy: pomagają trawić pokarmy, przekształcają je z form niedostępnych do łatwo przyswajalnych, współtworzą bariery ochronne, a także metabolity ich trawienia stanowią przekaźniki niezbędne dla zdrowego funkcjonowania całego organizmu. Kluczem do zdrowia jest więc dbałość o bioróżnorodność i balans naszego wewnętrznego życia, niewidzialnego narządu zwanego mikrobiotą.
Szkodliwe przekonania żywieniowe
O tym, jak dieta wpływa na nasze zdrowie napisano tysiące książek, jednak wciąż mało kto na prawdę wie, co i ile powinniśmy jeść, ponieważ większość ludzi czerpie swoją „wiedzę”, a raczej buduje szkodliwe przekonania żywieniowe na podstawie reklam sowicie opłacanych przez przemysły mięsno-nabiałowy i farmaceutyczny. Tymczasem szczególnie ten drugi nie jest zainteresowany niczyim zdrowiem, wówczas przecież przestałby istnieć… Drugie równie nieadekwatne źródło opiera się na doświadczeniach z dzieciństwa bez uwzględnienia faktu, że rynek spożywczy diametralnie zmienił się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat i to nie na lepsze… To, co dziś sprzedawane jest ludziom jako żywność, w rzeczywistości jest trucizną. Zmienił się także jadłospis pod względem ilościowym. Ludzie nigdy w historii nie jedli tyle mięsa i nabiału, co teraz. Tzw. dobrobyt zbiera śmiertelne żniwo pod postacią chorób cywilizacyjnych. Otyłość, nowotwory, choroby układu krążenia, cukrzyca typu 2, choroby autoimmunologiczne, alzheimer… niestety na stałe wpisały się w nasze życie jako norma. Przemysł farmaceutyczny zarabia na wszystkich – jedną ręką faszeruje antybiotykami zwierzęta stłoczone w fatalnych warunkach hodowli przemysłowych, drugą podaje „leki” ludziom cierpiącym na choroby cywilizacyjne spowodowane jedzeniem m.in. produktów odzwierzęcych.
Jesteśmy uzależnieni od jedzenia. Jedzenie nie służy nam do odżywiania, a do podbudowywania ego i „zajadania” problemów, samotności, stresu i kompleksów. Jemy nieświadomie przed telewizorem albo telefonem, za szybko i nie gryziemy dokładnie. Na wszelkie dolegliwości lekarze proponują „leki”, które maskują objawy nie próbując nawet szukać, a tym bardziej leczyć ich prawdziwych przyczyn. Jak do tego doszło, że jedzenie obrandowane jako ZDROWA ŻYWNOŚĆ stanowi tylko mały procent produktów sprzedawanych w sklepach w ogóle, z czego jedna druga z nich tylko z nazwy i jest uważana za fanaberię tylko dla bogatych? Czas powiedzieć wprost, że najbardziej chory w tym wszystkim jest system, oparty na zyskach koncernów i żeby z niego wyjść trzeba zacząć myśleć samodzielnie. Co więc jest nie tak z naszym jedzeniem? Wszystko. Ale po kolei. Jest takie bardzo trafne, choć jeszcze wciąż mało znane powiedzenie:
To nie choroby są dziedziczne, tylko nawyki żywieniowe!
Aktualnie większość produktów powszechnie uznawanych za „normalne” składniki diety szkodzą nam, a duża część tych roślinnych, potencjalnie korzystnych – głównie ziarna i kasze – jest uprawiana nieekologicznie i przez to zanieczyszczona rakotwórczymi substancjami.
Nie jestem dietetyczką i nigdy nie będę, bo nie interesuje mnie „papier” wydany przez SYSTEM. Jestem praktyczką. Dla dobra zwierząt ludzkich i pozaludzkich dzielę się tutaj swoją wiedzą na temat odżywiania, która na przestrzeni lat zmieniła moje życie na lepsze!
Mięso to morderstwo
Ludzie zabijają zwierzęta, aby je jeść, a jedzenie zwierząt powoli, ale bardzo skutecznie zabija ludzi poprzez choroby. Mięso błyskawicznie psuje się pod wpływem bakterii gnilnych, tworząc beztlenowe warunki i bardzo kwaśne pH, które ogranicza wzrost korzystnej mikrobioty jelitowej. Faktem jest, że ludzkie jelita są bardzo długie w stosunku do długości ciała. Gnijące mięso zamiast szybko opuścić jelita, jak dzieje się to w krótkim przewodzie pokarmowym drapieżników, zatyka je. Lekarz, prof. Collin Campbel, autor przełomowych badań opisanych w książce „The China Study” przedstawił dowody naukowe świadczące o tym, że dieta tradycyjna jest chorobotwórcza, m.in. rakotwórcza, a zdrowa dieta wegańska jest pełnowartościowa pod każdym względem, a nawet lecznicza! Udowodnił fundamentalną rolę sposobu odżywiania na kontrolę naszych genów. Mówiąc najprościej – dieta roślinna „wyłącza” geny odpowiedzialne za choroby, a dieta mięsno-nabiałowa je aktywuje. Nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) umieściła czerwone mięso, ale także przetworzone mięso obok najbardziej rakotwórczych substancji, jak azbest.
Pij mleko. Będziesz chory!
Kolejną równie szkodliwą kategorią produktów jest nabiał. Temat jest tak wielowątkowy, że napisano już o tym książki (patrz spis na końcu). W telegraficznym skrócie, aby nakreślić tylko najważniejsze z nich i te mające wpływ na trawienie… Kazeina czyli białko mleka krowiego niezbędne jest dla cieląt(!) do budowy rogów i kopyt. W żołądku człowieka ścina się do postaci ciężkostrawnego „twarożku” i dosłownie oblepia inne pokarmy utrudniając ich trawienie ogółem. W procesie trawienia kazeiny powstaje homocysteina, która zapycha żyły i tętnice człowieka. Udowodnione jest również działanie prozapalne kazeiny. Na przestrzeni ostatnich 70 lat mleczność krów w sztuczny sposób zwiększono ponad 4 krotnie m.in. poprzez podawanie im RBST – hormonu wzrostu! Hormon ten powoduje w ich organizmie wzrost IGF-1 – insulionopodobnego czynnika wzrostu, który przedostaje się do mleka i spożywany przez ludzi zwiększa ich zachorowalność na raka piersi, prostaty i jelita grubego. Krowy – matki nie są w stanie fizycznie wytrzymać takiej intensywności „produkcji”, a raczej wykorzystywania ich ciał, przez co są osłabione i nagminnie chorują, głównie na zapalenia wymion. Dlatego podaje się im mnóstwo antybiotyków, także profilaktycznie, które wraz z mlekiem i jego pochodnymi przedostają się do Twojego układu pokarmowego siejąc w nim spustoszenie. Pamiętasz kampanię: „Pij mleko! Będziesz wielki.”? To była tylko kolejna kłamliwa propaganda. W rzeczywistości nabiał choć bogaty w wapń, paradoksalnie odwapnia kości i co potwierdzają badania – jest jednym z głównych czynników sprzyjających osteoporozie. Poza tym zaśluzowuje, zagluca nasz organizm, zwiększając częstotliwość oraz nasilenie występowania alergii i chorób górnych dróg oddechowych zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Zauważ, że człowiek jest jedynym gatunkiem na Ziemi, który po okresie niemowlęctwa pije mleko nie swojej matki… Nie ma w tym nic naturalnego. Trawestując slogan znanej reklamy: „Nie tolerujesz laktozy?” – nic dziwnego, nie jesteś cielakiem! Produkty mleczne nigdy nie były i nie będą dla Ciebie bezpieczne. Skoro źle czujesz się po spożyciu nabiału to znaczy, że Twoje ciało daje Ci wyraźny sygnał, abyś przestał go jeść. Tymczasem ludzie są uzależnieni od nabiału, szczególnie serów, ponieważ podczas trawienia kazeiny uwalniana jest kazomorfina – opioid o działaniu podobnym do morfiny, kodeiny i heroiny! To naturalny system, który natura stworzyła, aby mleko matki – krowy miało uspokajające działanie na jej dziecko-cielę oraz by wzmacniać więź między nimi. Wniosek? Nie Twoja mama – nie Twoje mleko!
Bez glutenu = bez glifosatu
Podobnie zapychające działanie na nasze jelita ma gluten, którego szkodliwość dodatkowo zwiększa mało znany fakt, że w przemysłowych, monokulturowych uprawach głównych jego źródeł czyli pszenicy i owsa – bez opamiętania stosuje się Roundup, herbicyd zawierający składnik o potwierdzonym rakotwórczym działaniu – glifosat. Problem w tym, że glifosat oprócz chwastów na polu zabija również mikroorganizmy żyjące w glebie, a więc te żyjące w Tobie również… Dlatego tak wielu ludzi nie cierpiących na celiakię (alergię na gluten), odczuwa wyraźną poprawę samopoczucia po odstawieniu mącznych produktów (pieczywo, makarony, kasze: manna, bulgur, kuskus). Wśród innych roślinnych upraw powszechnie skażonych glifosatem należy wymienić kukurydzę, soję, kasze jaglaną i gryczaną oraz rzepak. W przypadku tego ostatniego nie tylko herbicyd stosuje się na chwasty, ale również wysusza się nim same rośliny rzepaku tuż przed zbiorem. Aby uchronić się przed tą trucizną – choć całkowicie się już nie da, bo skażenie środowiska jest już tak wysokie – należy bezwzględnie dbać o jakość kupowanych produktów i spożywać tylko te z cetryfikoanych upraw ekologicznych. W przeciwnym razie kęs za kęsem glifosat unicestwia Twoją mikrobiotę jelitową.
Ujemna wartość odżywcza wysoko przetworzonego jedzenia
Wysoko przetworzone jedzenie – także wegańskie – dosłownie projektowane jest tak, aby nas od siebie uzależnić. Gotowe dania zawsze poddawane są pasteryzacji – wyjałowieniu pod wpływem wysokiej temperatury i zalane konserwantami, których zadaniem jest spowolnienie wzrostu drobnoustrojów, aby maksymalnie wydłużyć czas ich przydatności do spożycia. Za każdym razem, gdy konserwanty wraz z pokarmem trafiają do naszego układu pokarmowego, obniżają wzrost i aktywność zamieszkującej go mikrobioty, czyli utrudniają trawienie i zmniejszają wchłanianie. Takie produkty są praktycznie pozbawione wartości odżywczych, dlatego dodaje się do nich dużo tłuszczu, cukru i soli, aby smakowały naszemu mózgowi! Ewolucyjnie nasz mózg spostrzega te trzy rzeczy za łatwe źródło zapewnienia przetrwania. W warunkach stresowych się nie myli, ale w dłuższej perspektywie ten tok myślenia jest wręcz zgubny. Co więcej badania dowodzą, że rafinowany cukier, tłuszcze trans i sól dosłownie ogłupiają ludzi – zmniejszają nasze możliwości poznawcze, obniżają koncentrację i spowalniają reakcje. Zaryzykuję stwierdzenie, że czasem lepiej nie zjeść nic, niż zjeść jedzenie tak szkodliwe.
Jelita to nasz drugi mózg
Tak! Udowodniono naukowo, że 90% serotoniny czyli hormonu szczęścia produkowane jest w naszych jelitach przez bakterie z tryptofanu. Hormon ten oprócz nastroju reguluje także apetyt, perystaltykę jelit i wydzielanie w układzie pokarmowym. Jeśli mikrobiota jelitowa nie jest zbalansowana to produkcja hormonu jest zaburzona, a to prosta droga do stanów lękowych, zaburzeń nastroju, a nawet depresji. Co ciekawe, układ pokarmowy ma swój odrębny układ nerwowy – enteryczny układ nerwowy. Połączony jest on z mózgiem najdłuższym nerwem przebiegającym przez nasz organizm, nerwem błędnym. Oś mikrobiota – jelita – mózg według najnowszych badań jest kluczowa dla zachowania homeostazy organizmu – stanu równowagi psychofizycznej. Jelita to dosłownie nasz drugi mózg i aby czuć się dobrze trzeba o nie dbać!
Co więc jeść?
To czego nikt nie reklamuje 🙂 >>> ROŚLINY!!! Głównie warzywa i owoce <3 Najlepiej świeże, kolorowe, różnorodne i ekologiczne – żywe, bogate mikrobiologicznie, pełne błonnika, witamin, minerałów, przeciwutleniaczy i wszelkich wartości odżywczych od białka, przez zdrowe tłuszcze po węglowodany. Roślinne cukry nie są szkodliwe, jak cukier rafinowany! Szczególnie w roślinach strączkowych i glonach znajduje się bardzo dużo pełnowartościowego białka w ilościach całkowicie pokrywających nasze potrzeby. W diecie każdego zdrowego człowieka znajdują się również pestki i orzechy. Mało ludzi jednak wie, że konieczne jest ich wcześniejsze odpowiednio długie moczenie w wodzie, aby pozbyć się z ich powierzchni inhibitorów wzrostu – naturalnie występujących substancji, które utrudniają lub nawet uniemożliwiają nam ich trawienie i wchłanianie składników odżywczych. Także pełnoziarniste zboża i kasze są jak najbardziej dobre i potrzebne, ale koniecznie z ekologicznej uprawy. W myśl zasady „less is more” – naprawdę lepiej zjeść mniej, a dobre, niż dużo, a złego jedzenia. Jakość jedzenia to w obecnych czasach podstawa.
Leczniczy post
Coraz głośniej mówi się także o tym, że lekki, cykliczny głód jest dobry. Yoshinori Ohsumi, mikrobiolog z Uniwersytetu Tokijskiego został nagrodzony w 2016 roku nagrodą Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii za wyjaśnienie czym jest autofagia – proces samooczyszczania organizmu ze zużytych komórek i nagromadzonych metabolitów, który zachodzi w naszym ciele już podczas krótkotrwałej głodówki! Nawet podczas kilkunastogodzinnego postu nasz organizm uruchamia wewnętrzny, wbudowany proces samouzdrawiania, bez leków i lekarzy. Gdy karmisz więc swoje ciało zdrowym, roślinnym, w większości nie przetworzonym także termicznie jedzeniem dostarczasz mu paliwo do budowy nowych, zdrowych komórek. Gdy dodatkowo pozwalasz mu na przerwy od trawienia, dajesz mu też czas niezbędny do regeneracji w sposób naturalny. Jeśli Twoje ciało jest non-stop zajęte jedzeniem, kiedy ma naprawić to, co się w nim zużyło czy zepsuło?
Mięsny patriarchat
Choćbym nie wiem jak cudowne właściwości roślinnej diety przedstawiała, zawsze na koniec słyszę koronny argument mięsożerców „…ale człowiek od zawsze jadł mięso…” A co jeśli Wam powiem, że i tu zostaliście okłamani? Najnowsza interpretacja prehistorii dowodzi, że co najwyżej w pewnym momencie jako gatunek staliśmy się padlinożercami, co było możliwe dzięki umiejętności opanowania ognia i obróbki termicznej mięsa – gotowania – które sprawiło, że nie umieramy powszechnie na zatrucia pokarmowe. Mniej więcej od rewolucji przemysłowej, czyli od połowy XVIII wieku lansowany jest wizerunek człowieka-drapieżcy, jakby rzeczywiście z czego było być dumnym… Koncerny spożywcze i farmaceutyczne płaciły miliony za tworzenie wizerunku macho-cowboya, jedzącego mięso, pijącego whiskey i palącego papierosy jako wzoru pseudomęskości. Wiadomo już z badań, że mięso jest tak samo szkodliwe, jak papierosy i alkohol. Kreowanie wizerunku mężczyzny-myśliwego, jako jedynego żywiciela rodziny również miało na celu umacnianie patriarchatu oraz deprecjonowanie wartości i roli kobiet-zbieraczek, prawdziwych cichych żywicielek od zarania dziejów.
Reasumując! Kochany człowieku zacznij myśleć samodzielnie dla własnego zdrowia, dobra zwierząt i przyszłości naszej planety. Wybór zdrowej roślinnej diety to jedyna opcja dla przetrwania Ziemi, ale też świadomy wybór dla długiego życia w zdrowiu, na maksimum swoich możliwości.
Ale nie wierz mi tylko na słowo! Obejrzyj łatwo dostępne dokumenty albo przeczytaj książki lekarzy, którzy odważyli się wystąpić przeciw systemowi. Otworzą Ci oczy na prawdę, jak koncerny zarabiają na śmierci zwierząt, ludzi i przyrody. Katastrofa klimatyczna zbliża się wielkimi krokami, dlatego każdy przebudzony, świadomy człowiek, walczący po stronie Ziemian – zwierząt ludzkich i pozaludzkich – jest na wagę złota <3 #goVegan
Filmy:
„Cowspiracy”, „Seaspiracy”, „What the Health”, „Forks over knives”, „Dominion”, „The Game Changers”.
Książki:
„Jak nie umrzeć przedwcześnie. Cała prawda o zdrowym żywieniu” Dr Michael H. Greger, Gene Stone
„Nowoczesne zasady odżywiania. Przełomowe badanie wpływu żywienia na zdrowie” prof. T Colin Campbell, Thomas M. Campbell II
„Z daleka od mleka. Cała prawda o szkodliwości mleka zwierzęcego i jego przetworów” Bożena Przyjemska
„Pij mleko będziesz chory” Alissa Hamilton
„Mleko – cichy morderca” Dr Nand Kishare Sharma